o mnie

Nurkować zacząłem w późnym średniowieczu. Może nie do końca w kalendarzowym rozumieniu tego słowa, a w bardziej nurkowym ujęciu. W każdym razie sprzęt w klubie był adekwatny do opisywanego okresu. Homonta zamiast jacketów, automaty bez manometrów,  ośmio-litrowe butelki na nosidełkach i pianki ze Stomilu. W tych ostatnich od razu czuło się że to pierwsze przymiarki firmy do wdrożenia produkcji ogumienia zimowego. Swoją fakturą i miękkością znacznie bardziej nadawały się do założenia na felgi niż na gołe ciało. 
Pojęcie matematyki w tamtym czasie też było mocno średniowieczne. Naszemu panu Butli znacznie bliżej było do Edwarda Gównoszufli z Wieków Ciemnych niż do Kopernika. Nie widział żadnej różnicy między biciem flaszek na 120 a 150 atmosfer, więc odwalał robotę jak popadło, co przy ich lichej pojemności było dla nas sporym problemem.

Potem było już z górki. Jakis Einstein przerobił jednostopniowego Kajmana na dwustopniowego Apexa, dodał mu manometr, octopusa i w rezultacie nawet grubi amerykanie byli w stanie zejść pod wodę. W tym czasie jakiś inny Bill Gates głębin rozgryzł kwestię komputera, więc zamiast wkuwać tablice dekompresyjne wystarczyło do ręki przypiąć Uwateca. Na fali tych sukcesów rozpocząłem współpracę ze świętej pamięci Magazynem Nurkowanie, do którego dołączyły później Perfect Diver, rosyjski Octopus, brytyjski Diver i skandynawski Dykk. Materiałami o wrakach zainteresowane były Aero i Militaria XX wieku, więc nie mogłem narzekać na brak zleceń. By jednak nie mieć za dużo wolnego czasu od 2005 roku zająłem się dystrybucją sprzętu Ikelite w Polsce. A w chwilę później, rozbudowując ofertę FotoPodwodna.pl dodałem do sprzętu amerykańskiego producenta kolejne marki: Inon, Nauticam, Keldan i ScubaLamp.

Wraz z rozwojem sklepu rosła też liczba zleceń fotograficznych i filmowych. Dzięki współpracy z Instytutem Archeologii Podwodnej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i Zakładem Archeologii Podwodnej Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego miałem szansę pojawić się na kilku stanowiskach archeologicznych. Muszę przyznać, że to co można znaleźć pod wodą naprawdę zapiera dech w piersiach. Pod warunkiem że coś się znajdzie, bo większość poświęconych na prace podwodne dni przypomina przeczesywanie pustyni w poszukiwaniu wody. Albo igły w stogu siana, bo to pierwsze wydaje się trochę zbyt łatwe.

____________________